2 teza – aktywacja!

Sejm przyjął dziś propozycję ograniczającą finansowanie partii politycznych z budżetu , i dobrze. Tym samym druga Teza Mariacka, choć niekompletnie, została zrealizowana. Jeszcze tylko 12 i będzie normalnie.

Ciekawszym jednak jest, w jaki sposób argumentowali przeciwnicy ograniczenia. Twierdzili mianowicie, że wstrzymanie subwencji spowoduje masowe sięganie do brudnych pieniędzy i korupcję (taka wstrząsająca nowość – bo wiadomo, kto jak kto, ale polityk nie bierze!) .

Spoglądając trzeźwo, politycy i posłowie w jednej osobie, szantażują społeczeństwo twierdząc, że albo będzie finansować ich bizantyjski styl bycia, albo rozpoczną współpracę z „siłami zła” np. pisząc ustawy na zamówienie. Co gorsza Panowie nie widzą absurdu sytuacji, w której klasa polityczna, z sejmowej trybuny, sama o sobie mówi – „uwaga będziemy kraść i oszukiwać !” (chyba że powinniśmy docenić ich odwagę cywilną)

Z pośród różnych miejsc, do których mogli by się udać Ci Panowie , proponuję po rozum do głowy!

13 tez mariackich

Nazywam się (głównie sam) January Skorupa, mam 37 lat, wyższe wykształcenie, potomstwo, uczę się i innych, prowadzę biznes, mieszkam w dużym mieście i jestem Polakiem – ale, nie bardzo wiadomo jakim.
Nie jestem Polakiem Prawdziwym, bo nie słucham radia M i nie oglądam telewizji T, nie zamierzam wysłać żydóchów, komuchów, homuchów, liberóchów oraz innych „uchów” do Oświęcimia i to nie w formie wycieczki. Nie chcę też nikogo z niczego rozliczyć, bo od tego jest skarbówka, i nie chcę też sądzić bo od tego są sądy, ani ścigać, bo od tego są organa ścigania.
Nie jestem też Polakiem Nieprawdziwym, bo jak ściągam przed drugim Polakiem gacie, to w szatni po treningu, przebieralni na basenie lub u lekarza, no chyba, że to inna Polka. Nie jestem też Polakiem Nieprawdziwym, bo nie chcę parytetu, i nie leży mi żeby dwóch, nawet bardzo się kochających facetów adoptowało małego Jasia, oraz dla tego że lubię Polki w kieckach i pończochach.
Nie jestem też Polakiem Statystycznym, bo miałem dwa psy i dwieście kobiet, a przed 35 rokiem życia, tak wypchałem sobie CV, że wygląda jak Stary Testament.
I nie jestem ostatecznie Polakiem Zwyczajnym, bo co by to nie maiło znaczyć, wcale się tak nie czuję.
Mimo że nie jestem Jakimś Konkretnym Polakiem, nadal jestem, i mieszam tu, a mógłbym wszędzie i mam wiarę i nadzieję, i każdego dnia wstaję (nawet kiedy mi się nie chce), żeby pchać To (co inni wiedzą lepiej) do przodu, kiedy w tym czasie Oni – Jasno Określeni Polacy – zajmują się, z mojej nieokreślonej perspektywy, duperelami.
I choć rozumiem że GUS może mieć i wiedzę i narzędzia żeby wypreparować Polaka Statystycznego, o tyle kompletnie nie wiem skąd biorą się znawcy tych Zwyczajnych, Prawdziwych i Nieprawdziwych Polaków.
Przedstawiciele tej Kasty Mędrców i Ekspertów od polskości (w jej trzech podstawowych przejawach), którzy zwykle od 20 lat majstrują w polityce (ergo konsumują i rozdają wpływy do budżetu), zwykle biedę oglądają w telewizji , a na bogactwo nie zarobili (jak jacyś tam po prostu Polacy) głową i ciężką robotą, i pomimo kompletnej alienacji i braku jakiegokolwiek wglądu w zjawiska z którymi ja – Nieokreślony Polak się zmagam, lepiej ode mnie wiedzą jaki jestem i czego chcę.
Otóż Panowie i Panie Specjaliści, ponieważ jestem Polakiem (nawet jakimś tam) oraz ponieważ jako takiemu, ustawa zasadnicza gwarantuje to i owo, w kilku punktach sam powiem czego chce:

1. Chciałbym żeby polityką zajmowali się ludzie którzy odnieśli życiowy sukces, bo to znaczy że potrafią rozwiązywać problemy, liczyć i zarządzać, a głosują na nich sąsiedzi i znajomi którzy im ufają (okręgi jedno mandatowe).

2. Chciałbym żeby partie polityczne działały jak stowarzyszenia i fundacje, zamiast osuszać i tak dziurawą skarpetę z budżetem.

3. Chciałbym żeby poważniej traktować projekty obywatelskie, bo to uczy i wychowuje – i obywateli i administrację.

4. Chciałbym małej, ale sprawnej armii, takiej co to samą obecnością gwarantuje co trzeba, zamiast bandy brzuchatych amatorów od wódeczki i śledzika (z pominięciem różnych „gromowatych” – tu szacunek Panowie), i chciałbym żeby i ta „straszna armia” kupowała, jeśli to tylko możliwe, polską broń, i żeby fabryki, które tą broń produkują, prowadziły badania i sprzedawały ją gdzie się tylko da, nie oglądając się na nie istniejącą solidarność – bo wszyscy handlują.

5.Chciałbym się instynktownie prostować na widok policjanta na ulicy, i chciałbym żeby godło na czapce zobowiązywało, i żeby zamiast „szmaty” (służbowe określenie slangowe) nosili legitymacje i byli z nich dumni.

6. Chciałbym żeby w szkołach i na uczelniach, szeroko otworzyć okna, likwidując dożywotnie etaty i przywileje (byłem kiedyś dyrektorem szkoły, i już za samo wspomnienie o Karcie Nauczyciela mogłem z zimną krwią zastrzelić, ale za to dobrze płaciłem tym którzy dobrze uczyli – w efekcie miałem zadowolonych nauczycieli i wykształconych uczniów) – etatyzm demoralizuje!

7. Chciałbym żeby studia były płatne (i tak większość „uczy się” w niepublicznych szkołach w trybie zaocznym) i chcę by Ci, którzy ukończyli np. medycynę i porobili intratne specjalizacje na koszt podatników, nie mogli tak po prostu wyjechać za granicę czy założyć prywatnej kliniki bez odpracowania lub oddania poniesionych na nich kosztów. Każdy system stypendialny czy kredytowy jest lepszy od szczodrego rozdawnictwa (ps. sporą część dorosłego życia spędziłem na koszt Państwa na publicznych uczelniach, głównie oddając się rozlicznym uciechom – przepraszam).

8. Chciałbym żeby POZ (lekarz rodzinny – jak zwał tak zwał), nie był dla pacjentów bezpłatny, bo jak stać go stać na fajki i piwko czy kawkę (razem jakieś 15 zł), to na wizytę za 5 zł też, poza tym jeśli pacjent nie ma pieniędzy, to co mu po wizycie skoro nie może kupić leków. Ponieważ pacjenci chodzą z byle pierdołą za darmo (czyli z ubezpieczenia i budżetu), to potem nie ma kasy na rzeczy na prawdę drogie czyli specjalistkę (byłem kiedyś dyrektorem NZOZ-u tam gdzie były pieniądze i satysfakcja, nikt nie myślał o protestach i strajkach a pacjenci byli dopieszczeni).

9. Chciałbym żeby Państwo nie karało za sukces progresywnymi podatkami, bo, choć się to niektórym w głowie nie mieści, podatek liniowy nie jest wyjątkową ekstrawagancją czy wyrazem skrajnego liberalizmu (choć daj nam Boże przynajmniej taką), są i takie miejsca gdzie najbogatsi mają ulgi by mogli więcej inwestować.

10. Chcianym (bo sam nie udźwignę systemu) żeby np. właściciel 200 hektarowego gospodarstwa płacił składki tak jak ja, nie dla tego że mu zazdroszczę, tylko dla tego że nie bardzo wiem dla czego mam utrzymywać tego krezusa, i chciałbym żeby kapłan (nie ważne jak pobożny) nie dostawał od WP stopnia generała i nie pobierał z tego tytułu emerytury wyższej niż np. doświadczony saper, tylko żeby sobie zarobił, a jak nie, to niech go utrzyma wspólnota na rzecz której pracował.

11. Chciałbym żeby kształceniem świadomości religijnej swoich dzieci zajęli się rodzice i kapłani w świątyniach, a nie aparat państwowy za samorządowe pieniądze, a zamiast religii wprowadzić w szkołach np. zarządzanie pieniędzmi i sobą, bo syty naród jest mniej podatny na głupotę.

12. Chciałbym żeby urzędnicy, nie rozdawali żadnym wspólnotom religijnym (bez względu na znaczenie) majątku Państwa, bo to jest również mój majątek, zaś kiedy coś zwracają, to żeby używali do tego kalkulatora, bo jeśli nazajutrz ta sama nieruchomość zostaje sprzedana trzykrotnie drożej, to czuję jakby mi Administracja Państwowa majstrowała przy pośladkach. I kluczem jest słowo administracja (Panowie i Panie wy tylko administrujecie w moim imieniu – Państwo nie jest wszą własnością).

11. I chciałbym w końcu zobaczyć męża stanu, który zreformuje finanse publiczne i nie będzie trząsł portkami przed związkami zawodowymi i innymi nierobami (być może większość obywateli nie wie, ale „poważni działeczce” otrzymują świadczenia, i tak dla przykładu w górnictwie od kilkunastu do dwudziestu kilku tysięcy zł za organizowanie przestoju w pracy lub powstrzymywanie reform – niespójne?).

I jakoś tak mi się przypomina, że polscy związkowcy zaprosili kiedyś na obchody Margaret Thatcher, tę samą która lancami policji konnej wytłumaczyła brytyjskim związkowcom gdzie ich miejsce.
A dla czego? bo nie myślała o Prawdziwych, Nieprawdziwych czy Zwykłych Brytyjczykach tylko o Brytyjczykach po prostu, a tych jest zawsze więcej i to dla nich są reformy.

klasyfikacja Polaków

Systematyka polityczna (konstatacja semantyki języka politycznego)

1. Klasyfikacja Polaków:

a. Prawdziwy Polak – słucha radia M, ogląda telewizję T, pije (zwykle) i nienawidzi.
b. Nieprawdziwy Polak – jest zwolennikiem parytetu, równouprawnienia, liberalizacji czegokolwiek, pije (zwykle), lubi i nienawidzi tych którzy nie lubią lubić.
c. Zwykły Polak – niemy, chce, potrzebuje, zrośnięty mentalną pępowiną z politykiem, który jest jego ustami oraz za niego domaga się tego czego on chce i potrzebuje, tylko o tym nie wie.
c.1. Najbiedniejszy, Bezrobotny, Emeryt – podkategoria Zwykłego Polaka, w zasadzie j.w. tyle, że bardziej świadomy, chce konkretnie: Państwa opiekuńczego, nieograniczonego i nieskrępowanego dostępu do wszystkiego, oraz jeśli pije i pali, alkoholu i papierosów,
d. On, Oni, Grupa, Są Tacy – niejednorodny, niejasny, niebezpieczny, obcy, wróg, bogaty (bo ukradł i/ lub oszukał).

x- Powyższe kategorie mogą występować w układach mieszanych np. Najbiedniejszy Prawdziwy Polak.
x-Jeśli nie zaliczasz się do żadnej z kategorii, to albo nie jesteś Polakiem, albo nie istniejesz, albo nie posiadasz reprezentanta w polityce, w każdym z trzech przypadków liczysz się wyłącznie w ZUS-ie i skarbówce.

liberalizm gospodarczy

Jeśli Czesiek hydraulik, w antrakcie między szóstym a siódmym piwem, powie że obawia się gospodarczego liberalizmu (choć bardziej prawdopodobna jest uwaga, o istotnie zjawiskowych, cyckach bufetowej), to pozwolę mu tkwić w naiwnym przeświadczeniu, bo to cymbał i nierób. Ale kiedy politycy, a co gorsza specjaliści, analizują zagrożenia Polskiego Liberalizmu, to mam wrażenie że wykształcenie odebrali wybitnie zaocznie, bowiem to co zwykli nazywać liberalizmem, ma się tak do jego istoty, jak nasza infrastruktura drogowa do amerykańskich autostrad.